Bileter w autobusie

Zadymione wiązki spojrzeń

PZ7.jpg

 

 

 

 

          Pan Zenek przyjechał w nasze okolice około siedemnastu lat temu spod Sochaczewa. Kupił małą chatkę, którą nie do końca mu wykończono według zawartej umowy, ale niezrażony tym faktem zagnieździł się w malutkiej wiosce pod Uchaniami, Majdanie Starym. Okoliczni ludzie uważają Go za dziwaka, urzędnicy za wariata, a ona sam, w malutkim domku, w towarzystwie psa urządził sobie inne widowisko – do towarzystwa zaprosił historię w przedmiotach. Odwiedzam Go regularnie, za każdym razem, wiedząc o nikłej zawartości lodówki, rabuję „Biedronkę” w Wojsławicach i wiozę trochę wiktuałów. W Majdanie nie ma sklepu, jeździ tylko obwoźny z najpotrzebniejszymi produktami, a Pan Zenon nie jest zmotoryzowany. Córka mieszka w Płocku, syn jest oficerem Żandarmerii Wojskowej w Sochaczewie, a ponieważ sąsiedzi krzywo patrzą na amatora kolekcjonera, nie ma wokół niego życzliwej osoby która wyciągnęłaby rękę i zrobiła choćby podstawowe zakupy. Dla mnie możliwość obcowania z historią w ten sposób jest wystarczającym powodem, by odwiedzać starszego Pana w jego zakręconym ale pełnym pasji świecie. Tata na pokładzie Szerszenia, reklamówki zapakowane, jedziemy. To Tata wynalazł Pana Zenona, gdzieś podczas którejś rowerowej wędrówki się skumplowali, zresztą jeden drugiego ciągle namawia żeby zabrał od niego kierat w drodze wymiany za szablę i żelazka z duszą. Więc ich konwersacja zazwyczaj przebiega w podobny sposób, zmierzając do finału w postaci ustalania tych samych szczegółów zabrania kieratu na przyczepkę. U Pana Zenka jest wszystko. Obejście posprzątane a eksponaty stojące na zewnątrz prowizorycznie – ale rzetelnie – zabezpieczone przed zimą. Trzy wozy drabiniaste, pierwszy model polskiej żniwiarki, niemiecka szafa z okresu wojny – wszystko zawinięte w folię, szczelnie. Obejście pozamiatane, a z okna zaczepia orzeł bez korony i kask z wytartym napisem „MO”. A w środku, w małym pokoiku, gdzie Pan Zenon z pieskiem omiata wszystko wzrokiem i dymem palonego tytoniu, gdzie rozhajcowana do oporu kuchnia zalewa wszystko przyjemnym ciepłem – raj kolekcjonera. Stare radia – od „Trubadura” po „Melodię”, każdy model. Aparaty fotograficzne od Zorki po Smienę. Kamera i prastary projektor sprzed pięćdziesięciu lat. Pudełko pełne półwiekowych zegarków. Stare maszynki do strzyżenia, maszyny do szycia. Godło carskie. Ozdoby z mosiądzu. Osiemnastowieczne sagany, centryfuga z 1782 roku, patelnia z 1781. Cegły z piętnastego wieku, pierwsze klucze, rowery pamiętające sanację, monety z każdego okresu historycznego, miska z Majdanka, rejestracja niemieckiego motocykla z wojny, niezliczona rzesza drewnianych łyżek, maselnic i noży, żelazek i różnych bibelotów z każdej epoki, jaką chcielibyśmy wymienić. Maszyna do pisania Olympia, kompletna – podobno pisał na niej sam „Hubal” Dobrzański. Szesnastowieczne kajdany i plejada lamp naftowych. Wszystko w malutkim domku, z wychodkiem na zewnątrz i Panem Zenkiem, który rozrzuca nitki ciepła, mimo iż na zewnątrz wydaje się nieco  zakręcony.

          Nasze dzieci prawdopodobnie poczułyby się przeniesione w czasie w tym miejscu. Właściciel tej kolekcji o wszystkim umie zgrabnie i rzeczowo opowiedzieć, więc ta historia jest żywa i naturalna. Wszystko sprawia wrażenie bałaganu, ale tak bardzo przyjemnego dla oka, wpasowanego w to miejsce. Szkoda mi trochę tego pozytywnie zakręconego faceta. Zamknięty w czterech ścianach, zafascynowany swoją ogromną kolekcją, która mogłaby zawstydzić niejedną izbę pamięci rozmachem i naturalnością. Zmagający się ze zdrowiem (po zawale), pokręconymi problemami finansowymi, których nikt nie chce pomóc mu rozwikłać – ale mimo to nieustannie zaszczycony odwiedzinami, otwarty, zawsze chętny pogadać. Zabrałem do Niego w tym roku świeżo upieczoną parę młodą na sesję ślubną – efektem sesja która w każdym wymiarze mogła uchodzić za wyjątkową. Jadąc zawsze kupujemy mu trochę jedzenia. W jakiś sposób okazuje wdzięczność – chociaż wcale jej nie potrzeba. Prawdziwą twarz pokazuje gdy ktoś zainteresuje się zbiorami – wtedy się ożywia, z zapałem zadaje zagadki dotyczące przedmiotów („Wie pan panie Mareczku co to? No niech  pan zgaduje, a ja udowodnię. – No nie wiem. – Pierwszy kapsel! Proszę, tu jest kawałek szkła jeszcze, widzi pan?” – i tak w kółko!). Kawał historii zgromadzony na malutkiej przestrzeni pozwala wędrować z kontynentu na kontynent, z epoki w epokę. Dotknąć tego czego używali ludzie kilkadziesiąt a czasami więcej niż kilkadziesiąt lat temu. Złapać w palce, obrócić w dłoni, poczuć satynę zmieszaną z tytoniem. Takiej historii nie uczą w szkole, nie pokazują w kinach. Taką historię tworzą ludzie. Nie wiem jaka przyszłość czeka Pana Zenka. Gmina Uchanie ma w nim prawdziwą skarbnicę, ale nikt nie wydaje się być zainteresowany losem samotnego kolekcjonera memorabiliów. Znacznie prościej fetować nowy kawałek ulicy niż kogoś, kto sam z siebie próbuje zatrzymać bieg czasów dla siebie i potomnych. Znacznie prościej wezwać księdza do poświęcenia nowego marketu niż wyasygnować jakiś grosz dla kogoś, kto lubi swoją odmienność.

          Pożyczyłem Panu Zenkowi wesołych świąt, uścisnęliśmy sobie dłonie, a Tata znowu otrzymał litanię na temat transportu i przenoszenia dwustukilogramowego kieratu. Z pewnością wkrótce znów się spotkamy. „Toż umierać na razie nie będziemy” – mówi Pan Zenek z uśmiechem na pożegnanie. Właśnie. Dobrze że żyje ktoś, kto zachowuje to, co w ludziach i historii – umarło.

 

PZ4.jpgMaszyna do pisania Olympia. Na drugim planie znacznie młodszy model z likwidowanej biblioteki w synagodze w Wojsławicach. Po lewej - meteoryt i fragment Muru Berlińskiego.

 

PZ2.jpgDziś nazwalibyśmy to "gofrownicą". Forma służąca do wypieku opłatków - prawdopodobnie z końca XIX wieku.

 

PZ11.jpgJedna z pierwszych centryfug, czyli wirówek do mleka.

 

PZ12.jpgObcinarka do bloków tytoniu z kompletną sprężyną i ostrzem.

 

PZ8.jpgRozświetlając ciemność...

 

 PZ14.jpgZmierzch Imperium - okazjonalny "Wostok" sprzed 30 lat.

 

PZ3.jpgFragment kuchni - na carskiej cegle komplet odważniczków do wagi szalkowej.

 

PZ15.jpgPięćdziesiąt lat polskiej muzyki - pierwsze wydanie płyty "Blackout".

 

PZ13.jpgTrybuna Ludu - styczeń 1978.

 

PZ9.jpgTata odkrywa tajemnicę pierwszego korka do butelki ;)

 

 Sesja-5MINI.jpgSesja-Min8.jpgDiana i Darek podczas sierpniowej sesji u Pana Zenka ;) 

 

PZ1.jpgŻywy inkubator historii.